Hanna Sołodkij

Hanna Sołodkij

nr 8431, 14 lat,
województwo: dolnośląskie,
schorzenie: padaczka lekooporna, dysplazja kory mózgu
Hania to nastolatka, która choruje na dysplazję kory mózgu. Skutkiem choroby jest oporna na leczenie padaczka. Każdego dnia Hania potrafiła mieć od 30 do 60 napadów padaczkowych.

Aktualizacja 17.02.2026 r.

Naszą ostatnią historię zakończyliśmy marzeniem o stymulatorze responsywnym i leczeniu w Stanach Zjednoczonych – koszcie sięgającym około miliona dolarów. Dziś możemy powiedzieć, że w międzyczasie wydarzyły się dwa bardzo ważne zwroty.

Pierwszy z nich nastąpił w okresie październik–grudzień 2024 roku. Wprowadziliśmy nowy lek, który – ku naszej wielkiej radości – przyniósł znaczne wyciszenie napadów padaczkowych. W połowie grudnia 2024 roku wyszliśmy ze szpitala z napadami zmniejszonymi o połowę. Obecnie są bardzo mocno ograniczone. To dla nas ogromna ulga i nadzieja, że organizm Hani jednak potrafi odpowiedzieć na leczenie farmakologiczne. Mamy jednak z tyłu głowy, że już kilka razy organizm Hani odpowiadał na lek, a po jakimś czasie się na niego uodparniał. Chcemy wierzyć, że tym razem będzie inaczej, ale niestety ta choroba jest nieprzewidywalna. Wiemy to, jak nikt inny. Strach ciągle nam towarzyszy i jest nieodzownym elementem naszej codzienności.

1000025114.jpg

Drugim przełomem było nawiązanie – dzięki współpracy z Centrum Zdrowia Dziecka – kontaktu z lekarzami oraz ośrodkiem w Barcelonie. 10 stycznia 2025 roku odbyła się konsultacja on-line z neurologiem i neurochirurgiem z tamtejszego szpitala. Cała dokumentacja medyczna Hani została przekazana z CZD. Lekarz z Barcelony zadeklarował, że podjąłby się operacji, choć otwarcie mówi o jej bardzo wysokim ryzyku – możliwych niedowładach i nieodwracalnych problemach z mową. Nawet nie jest w stanie określić tego ryzyka procentowo. Jednocześnie zaznaczył, że dopóki lek przynosi poprawę, rekomenduje zwiększanie dawki do możliwie najwyższej i dalszą obserwację. Historia Hani pokazuje, że niestety napady mogą wrócić, a gdyby tak się stało, ośrodek podejmie się operacji – drzwi są otwarte. Będziemy starać się o współfinansowanie, jednak procedurę musimy rozpocząć z własnych środków. Operacja w Barcelonie to rozległy zabieg neurochirurgiczny, polegający na wycięciu ogniska padaczkowego. W przypadku Hani ognisko jest jedno, ale dysplazja obejmuje bardzo duży i trudny neurologicznie obszar mózgu. 

Przez cały rok co trzy miesiące jeździmy na kontrole do Centrum Zdrowia Dziecka. Oprócz problemów neurologicznych, które wymagają regularnej obserwacji lekarzy, Hania wciąż zmaga się z problemami z wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Pozostajemy również pod stałą opieką psychologiczną.

1000022982.jpg

W ostatnim czasie nasiliły się u Hani zawroty głowy, które obecnie są w trakcie pogłębionej diagnostyki. Wykonujemy regularnie badanie EEG, a niedawno – po roku wyciszenia napadów – przeprowadzono badanie PET-CT, aby zobaczyć, jak wygląda obraz mózgu w okresie stabilizacji. Diagnostyka trwa nieustannie, bo lekarze i my chcemy wiedzieć jak najwięcej, by móc zareagować na czas.

1000020025.jpg

Poza medyczną codziennością jest też zwykłe życie. Z jego trudnościami i marzeniami. Hania mierzy się z problemami społecznymi i w dalszym ciągu uczy się w trybie edukacji domowej. Do szkoły chodzi okazjonalnie – na dni tematyczne czy wybrane wydarzenia. Bardzo interesuje się makijażem. Podgląda dziewczyny na TikToku, ćwiczy przed lustrem, tworzy swoje pierwsze stylizacje. To jej mały, kolorowy świat, w którym może być po prostu nastolatką. Marzy o nowym etapie. O szkole średniej, która przyniesie świeży start: nowych ludzi, nowe relacje i przyjaźnie. Chciałaby być częścią grupy, śmiać się z rówieśnikami, planować przyszłość jak inne dziewczyny. Wierzymy, że przed nią jeszcze wiele pięknych chwil – takich zwyczajnych i takich wyjątkowych.

Dziękujemy, że jesteście z nami, bo wsparcie ciągle jest nam potrzebne.

=====

To, co za chwilę tu Państwo przeczytacie, mogłoby być historią z książki, scenariuszem do filmu na faktach. „Epilepsja” – tak brzmiałby tytuł. Niestety zwroty akcji są nieprzewidywalne, a zakończenie ciągle się pisze. Jesteśmy przy rozdziale „Leczenie poza granicami kraju”. W Polsce zrobiliśmy już wszystko, co można.

Messenger_creation_812755496891202.jpeg


Każdy słysząc naszą historię łapie się za głowę. Ale tak właśnie wygląda nasze życie. Wszystko zaczęło się w czwartym miesiącu życia Hani. Nasz maluszek miał wysoką temperaturę i zaczął niepokojąco mrugać. Lekarze nazwali to drgawkami gorączkowymi. Po trzech miesiącach Hania zachorowała na zapalenie oskrzeli i neonatolog stwierdziła, że to nie gorączka, ale napady padaczkowe. Od tamtego czasu się leczymy. Zawsze podczas infekcji pojawiał się napad. Wyglądał tak, że Hania mrugała przez minutę oczkami, a później miała drgawki. Takie jak od zimna. Zaczęliśmy robić badania genetyczne. W trzecim roku życia wykluczyliśmy zespół Dravet - ciężką miokloniczną padaczkę ujawniająca się u niemowląt. Z kolejnymi badaniami wykluczano kolejne choroby. Co roku robione było badanie EEG i rezonans. Słyszeliśmy, że nic tam nie widać. Hania ciągle brała leki, a napady jak były, tak były. Córeczka była ich na tyle świadoma, że przybiegała i mówiła: „Będę się trzęsła Mamo”. Siadała mi wtedy na kolanach. Mieliśmy to pod kontrolą. W takich okolicznościach doczekaliśmy szóstych urodzin i wtedy nagle napady zmniejszyły swoją częstotliwość. Radość była umiarkowana, bo baliśmy się, że wrócą. Po trzech miesiącach spokoju znowu się zaczęło. Ale już w inny sposób, bo to była doba, w ciągu której co godzinę występowały ataki. Wtedy już Hania musiała ten dzień przeleżeć w łóżku…. Trzy miesiące spokoju i doba naszego dramatu, i tak w kółko… Kiedy zbliżał się ten dzień już nigdzie jej nie wypuszczaliśmy. Najgorszy był pierwszy napad w tym 24-godzinnym ciągu. Musiał być kontrolowany. W tym czasie lekarze zmniejszali i zwiększali dawki, włączali i wyłączali kolejne leki. W listopadzie 2020 roku dołożono nam lek, który spowodował, że na rok i dwa miesiące mieliśmy spokój. Spokój w niepokoju, czy to już koniec padaczki, czy ataki wyciszyły się na dobre. Mieliśmy mały incydent, ale po nim 8 miesięcy względnego spokoju. Trwaliśmy tak z córką do listopada 2022 roku. Wtedy znów jej organizm przeżywał trzęsienie ziemi. Myśleliśmy, że znów ataki będą 24-godzinne, ale miała je seriami. W marcu 2023 roku napady były tylko nocne. Od zaśnięcia do wybudzenia. Hania wstawała do szkoły i funkcjonowała normalnie. Nie miała żadnych deficytów, piątkowa uczennica. Pamiętam jak dziś, jak była u koleżanki i napad przyszedł w dzień. Rozbiła głowę. Wylądowaliśmy na szyciu i od tego momentu dzień w dzień Hania co godzinę ma napady. Niczym się niestety nie wyhamowują. 

20230626_170834.jpg

Pojechaliśmy robić kolejne badania. Rezonans pokazał, że córka ma dysplazję w mózgu. To dziwne, że nikt wcześniej jej nie zauważył, bo ma ją od urodzenia. Najprościej tłumacząc jest to zmiana z życia płodowego, która polega na tym, że kora w mózgu źle się układa. Przychodzi taki moment, że to się „rozkręca na maksa”. Bierzemy leki, zmienialiśmy dawki, po rozbiciu głowy próbowaliśmy wszystkiego – padaczki nie udało się wyhamować. Mamy 30-60 napadów na dobę.

Trafiliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka. Hania była drugim dzieckiem, któremu wykonano badanie SEEG – stereo-EEG, które miało pokazać, gdzie dokładnie są wyładowania. Rezonans pokazuje duży obszar, ale nie pokazuje gdzie jest ognisko padaczkowe. Okazało się, że ognisko jest po prawej stronie mózgu i w planie są dwie operacje.
Cztery miesiące później Hania leżała na stole operacyjnym. Neurochirurg powiedział, że operacja „może pomóc, nie pomóc, pomóc trochę”. Był październik. Zaraz po zabiegu Hania miała brzydkie napady, które później ustały. Cieszyliśmy się, ale do czasu… bo nadszedł dzień, że znów miała ich tyle, co wcześniej. Więc jednak nie było to miejsce, z którego szły główne wyładowania. Lekarze zdecydowali o zrobieniu dokładniejszych badań, zanim nastąpi druga operacja.

20240125_110909.jpg

W Kajetanach, w Światowym Centrum Słuchu, wykonano rezonans funkcjonalny. Po opracowaniu wyników konsylium lekarzy stwierdziło, że nie podejmie się operacji. Dysplazja leży centralnie w ośrodku mowy, więc zabieg byłby równoznaczny z niedowładem lewostronnym, uszkodzeniem mowy i jej rozumieniem. Hania nie mogłaby się nawet nauczyć mówić, a do tego nie będzie rozumiała, co się do niej mówi. Dla nas jest to straszna perspektywa, bo w tej chwili mamy dziecko, które chodzi i mówi… Tylko te napady mogłyby dać już nam spokój.


Może się wydawać, że to „tylko padaczka”, ale Hania złamała nos idąc do toalety, rozbiła głowę, bo napad sprawił, że uderzyła nią w szafkę… Ataki są nagłe, gwałtowne, powodują, że Hania składa się jak scyzoryk. Trzeba trzymać ją za rękę, żeby nie stała się jej krzywda, cały czas być obok, mieć oczy dookoła głowy. Od maja zeszłego roku nasze życie to ciągłe pobyty w szpitalu, tydzień, dwa w domu i znów 2-3 miesiące szpitala. Napady zdarzają się z różną częstotliwością i intensywnością, a wtedy ratuje nas tylko dożylne przerywanie ataków. Lekarze wypróbowali już 26 różnych leków w różnych kombinacjach, niektóre parokrotnie, ciągle bez rezultatu. Były to leki dostępne w Polsce, ale i takie z zagranicy, które musieliśmy załatwiać sami, a ich koszty były bardzo wysokie.

 Naszym światełkiem w tunelu jest stymulator responsywny. Monopol na zakładanie takiego sprzętu mają Stany Zjednoczone, bo wiąże się to z patentem i nauką lekarzy. Stymulator zbiera fale mózgowe i jeśli nie zgadzają się z prawidłowym zapisem, to działając na ognisko padaczkowe nie dopuszcza do wyładowań, czyli… powstrzymuje napad! Przetłumaczona dokumentacja medyczna Hani została wysłana do 9 ośrodków w Stanach Zjednoczonych z pytaniem czy kwalifikuje się do badań klinicznych. Badania wiążą się z założeniem urządzenia i  obserwacją. Nikt do tej pory – a odpowiedziały 4 z 9 ośrodków - nie jest zainteresowany dzieckiem z Polski, prawdopodobnie ze względu na koszty. Jeśli nie będzie innej możliwości, chcemy założyć Hani ten sprzęt komercyjnie.

20231105_094113.jpg


Hania od roku źle śpi, nie kojarzy, ma problem z zapamiętaniem. Wstydzi się wszystkiego i wszystkich. Do toalety musi iść ze mną za rękę, śpi ze mną. W szpitalu zamyka się w sobie. Potrafi nie jeść, chudnąć. Bardzo martwimy się o naszą córeczkę i chcemy jej ulżyć w tym cierpieniu. Bo co to za życie na kanapie? Hanusia była dzieckiem zadowolonym z życia. Zrobimy wszystko, by ciągle nim była, bo w tej chwili stała się nastolatką przytłoczoną własną historią. Będziemy pisać szczęśliwe zakończenie, bo Hania to pogodna dziewczyna. Uwielbia malować, rysować i robić makijaże. To taki nasz kolorowy ptak. Jej marzeniem jest zobaczyć na żywo alpaki. Dziękujemy każdemu, kto zechce wesprzeć badania i leczenie Hani.

Wszystkie zgromadzone pieniądze są dla nas szansą na nowy rozdział w życiu. Bez padaczki. Marzymy o tym bardzo.

20231020_131252.jpg
1000022999.jpg
1000032130.jpg
1000032131.jpg

Wybierz kwotę, którą chcesz przekazać

Wyraź swoje wsparcie

Wybierz metodę płatności

Podsumowanie

Fundacja Polsat jako administrator Pani/Pana danych osobowych przetwarzać będzie Pani/Pana dane w celu zawarcia i wykonania umowy darowizny, obsługi procesów wewnętrznych związanych z prowadzeniem działalności statusowej, obsługi postępowań cywilnych i egzekucyjnych, administracyjnych, karnych oraz w celu wykonania obowiązków wynikających z przepisów prawa. Przysługuje Pani/Panu prawo do dostępu do danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia, sprzeciwu, sprostowania. Pełna informacja o przetwarzaniu danych osobowych
Hanna Sołodkij

Hanna Sołodkij

nr 8431, 14 lat, województwo: dolnośląskie, schorzenie: padaczka lekooporna, dysplazja kory mózgu
Hanna
Sołodkij
8431
padaczka lekooporna, dysplazja kory mózgu

Drogi Użytkowniku

Używamy plików cookies lub podobnych technologii w celu zapewnienia Ci dostępu do serwisu oraz usprawniania jego działania. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia plików cookies lub podobnych technologii poprzez zmianę ustawień prywatności w przeglądarce bądź aplikacji lub zmianę ustawień swojego konta w serwisie. Pamiętaj, że zmiana ta może spowodować brak dostępu do niektórych funkcji serwisu.

Dane osobowe dotyczące korzystania z serwisu, w tym zapisywane i odczytywane z plików cookies lub podobnych technologii będą przetwarzane w celu zapewnienia dostępu do serwisu i jego prawidłowego działania, w celach wewnętrznych związanych z realizacją celów statutowych, w celach wewnętrznych w tym dowodowych, analitycznych i statystycznych, wykrywania i eliminowania nadużyć oraz w celu wykonywania obowiązków wynikających z przepisów prawa. Administratorem Twoich danych jest Fundacja Polsat. Jako administrator dbamy o to, żeby Twoje dane były przetwarzane zgodnie z prawem i bezpieczne.

Przysługuje Ci prawo do dostępu do danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia, sprzeciwu, sprostowania oraz cofnięcia zgód w każdym czasie, o ile stanowiły podstawę przetwarzania. Przypominamy, że wycofanie zgody nie działa wstecz i obowiązuje od momentu jej wycofania.

Szczegółowe informacje dotyczące przetwarzania danych oraz przysługujących Ci uprawnień, informacje dotyczące plików cookies lub podobnych technologii, w tym dotyczące możliwości zarządzania ustawieniami prywatności, znajdują się w Polityce Prywatności.