
Natalia Karkucińska
województwo: łódzkie,
schorzenie: uraz śródczaszkowy z długotrwałym okresem nieprzytomności
To był pierwszy dzień wakacji Natalii. Piękny i słoneczny... Wyczekany czas relaksu! Koniec szkoły podstawowej i początek kolejnego etapu w młodym życiu. W perspektywie nowa, wymarzona szkoła: technikum hotelarskie. Czas na radość, realizację planów, spełnianie marzeń i spotkania z rówieśnikami. Niestety, życie napisało inny scenariusz... Nasza córeczka, 16-letnia dziewczynka, zamiast cieszyć się życiem, realizować plany i marzenia, bawić się, spędza je przykuta do łóżka... To, co kiedyś było oczywiste, teraz jest walką o każdy dzień.
27 czerwca 2022 roku w jadącą rowerem Natalię uderzył z impetem dostawczy samochód. Kierowca nie zauważył, że po drodze porusza się ktoś jeszcze. Ucierpiał każdy centymetr w główce naszego dziecka: ciało modzelowate, pień mózgu, twór siatkowaty, niedotlenienie, obrzęki, stłuczenia, krwawienia... W jednej chwili, życie naszej córeczki i nasze wywróciło się do góry nogami.
Po intensywnej akcji ratunkowej Natalia trafiła do Szpitala ICZMP w Łodzi na OIOM, gdzie określono jej stan, jako krytyczny. Nie dawano żadnych szans na przeżycie. Oddychał za nią respirator i została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. Mówiono nam, że córka nigdy nie podejmie własnego oddechu. Po dwóch tygodniach zrobiono tracheostomię. Następnego dnia podjęto próbę własnego oddechu - i tu stał się nasz pierwszy, mały cud... Mówiono nam, że Natalka nie będzie widzieć... I tu kolejny cud! Po miesiącu od wypadku nasza dzielna dziewczynka delikatnie podniosła powieki, a po kolejnym podjęła próby kontaktu wzrokowego. To jednak tylko chwile między nieobecnym wzrokiem, który patrzy gdzieś daleko przed siebie... Dziś już wiemy, że Natalka widzi, próbuje wodzić wzrokiem za przedmiotami. Jej twarz coraz częściej jest pogodna, a nawet pojawiają się maleńkie uśmieszki. Jej mały uśmieszek jest naszym wielkim. Najmniejszy gest jest dla nas cudem i ukojeniem... Czujemy, że do nas wraca - do siostry Niny, do rodziny, która bardzo za nią tęskni...
Natalka po tak koszmarnym wypadku, urazie głowy, 8 miesiącach w Klinice Budzik, walczy z ogromną determinacją o każdy kolejny dzień. Niestety jest uwięziona we własnym ciele. Po tym tragicznym wydarzeniu i obrażeniach, jakich doznała, zmagamy się ze spastyką - nadmiernym napięciem mięśni. Dzieje się tak z lewą stroną i walczymy, by to samo nie stało się z prawą. Garaż przerobiliśmy na pokój rehabilitacyjny. Udało nam się dotrzeć do bardzo dobrych fizjoterapeutów, którzy wkładają całe serce w pracę z naszym dzieckiem. Po długich miesiącach ćwiczeń zauważamy postęp w powrocie do zdrowia. Nasza córka, u której stwierdzono czterokończynowe porażenie, dziś zaczyna poruszać lewą stroną ciała: ręką i nogą. Rozpoznaje osoby, reaguje uśmiechem.
Robimy, co tylko w naszej mocy. Mamy najlepszy team fizjoterapeutów, neurologopedę, psychologa, surdopedagoga, korzystamy z komory hiperbarycznej, podaży botuliny, mikropolaryzacji mózgu, refleksologii, muzykoterapii… Zakupiliśmy cyberoko do komunikacji alternatywnej. Niestety nasza córka nie mówi, ale my – rodzice – nie tracimy nadziei. Niebawem Natalkę czekają dwie bardzo poważne i bardzo kosztowne operacje nóg.
Jako rodzice jesteśmy tu, by w każdy możliwy sposób pomagać naszej kochanej córeczce w powrocie do sprawności. Nigdy się nie poddamy. Natalia jest dla nas wszystkim, jest naszym całym światem. Już dziś wiemy, że to będzie bardzo kosztowna i długa droga. Wizyty u specjalistów, sprzęt, ortezy itp. Szacunkowy koszt samej rehabilitacji to rocznie ok. 400 tys. złotych.
Nigdy nie sądziliśmy, że będziemy po tej stronie, ale życie bywa nieprzewidywalne. Prosimy o wsparcie. I z całego serca dziękujemy za każdą wpłatę.





