
Stanisław Mituła
województwo: śląskie,
schorzenie: skrajne wcześniactwo, wodogłowie pokrwotoczne, porażenie połowiczne, zespół krótkiego jelita
Aż trudno uwierzyć, że w tak małym ciele mogło zgromadzić się tyle przypadłości.
Nasz synek cierpi na wodogłowie pokrwotoczne, porażenie mózgowe i zespół krótkiego jelita (jest karmiony przez sondę). Ma uszkodzenie ogólnego układu nerwowego, znaczne upośledzenie rozwoju psychoruchowego, niedowład lewostronny i zastawkę komorowo-przedsionkową…
Staś przeszedł chwile, które nie dawały mu większych szans na przeżycie. Przez rok w szpitalu w zasadzie tylko leżał. Ratowano jego życie. Nie mógł wykonywać żadnych ćwiczeń. Gdy wyszedł, natychmiast wdrożyliśmy rehabilitację i walczymy razem z nim o powrót do jak największej sprawności. Synek jest podopiecznym Hospicjum Domowego Dla Dzieci w Częstochowie.
Dzięki środkom na subkoncie z darowizn i z 1,5 procent podatku możemy zapewnić Stasiowi rehabilitację i specjalistyczny sprzęt. Ćwiczymy trzy razy w tygodniu z fizjoterapeutą metodą Vojty i Bobath, do tego mamy terapię neurologopedyczną. Jesteśmy ze Stasia bardzo dumni. Odnosi ogromne sukcesy: podnosi głowę, podciąga nogę do buzi, śmiejemy się, że stara się też robić brzuszki. Uczymy się od rehabilitantów i ćwiczymy razem z nim. Pracujemy nad otwieraniem słabszej, lewej rączki. Mamy pionizator, ortezy i specjalne buty na nóżki. To wszystko co jakiś czas podlega wymianie, bo przecież dziecko rośnie. Mamy wózek dziecięcy z funkcją podtrzymywania główki, kamizelki korygujące postawę – usztywnione na plecach, żeby zapobiec skoliozie. Staś na pewno nie może narzekać na nudę. Krok po kroku osiągamy nasze małe-wielkie cele.
Dużym wsparciem jest dla nas Zosia – starsza siostra Stasia. Synek bardzo lubi jej towarzystwo. Żyjemy normalnie i tak chcemy żyć. Staś jest bardzo wesołym dzieckiem. Od rana jest uśmiechnięty. Mimo że czasem gorzej się czuje, nauczył się przesyłać buziaki i tak daje nam znać, żebyśmy się tak bardzo nie martwili, że jest dobrze. Dzięki niemu dużo się nauczyliśmy, częściej się uśmiechamy. On jest najlepszym przykładem na to, że trzeba korzystać z życia i nie tracić czasu na smutki.
Z całego serca dziękujemy za okazywane wsparcie. Osiąganie sprawności bardzo dużo Stasia kosztuje. Są to też niemałe nakłady finansowe, bo miesięcznie to koszt rzędu 2000 złotych. A jak wiadomo rehabilitacja musi być ciągła i nieprzerwana.
Dzięki ludziom o otwartych sercach nasze dzieci mogą cieszyć się normalnym życiem, choć obecna jest w nim choroba.
Wierzymy, że nasz synek dojdzie do stanu, w którym będzie bardziej samodzielny.
A jak wiadomo wiara czyni cuda.

